Recenzja gry Magicka

Przy okazji kampanii reklamowej gry Magicka, jaką mieliście okazje zauważyć na torchlight.info.pl w lipcu 2011 roku, otrzymałem egzemplarz tejże gry na własność. Stwierdziłem, że (już całkowicie poza kampanią) podzielę się z czytelnikami wortalu wrażeniami jakie zrobiła na mnie gra. A te były dość specyficzne… Tekst miałem zacząć pisać już kilka dni temu, jednak nie mogłem odnaleźć odpowiednich słów, które oddałyby to co czułem w trakcie gry. Dziś spróbuję zmierzyć się z tym wyzwaniem i chociaż po części przybliżyć Wam sylwetkę tego tytułu.
Zacznijmy standardowo od tego, co otrzymujemy po zakupie. Standardowe pudełko, w środku płyta i 20-stronicowa instrukcja. Wszystko wygląda tak:

Czyli nic nadzwyczajnego. Dziwne są natomiast wymagania gry przedstawione na opakowaniu i w instrukcji, bo nie dość, że różnią się między sobą to na dodatek są skrajnie zawyżone! Prezentują się następująco:

Według instrukcji:

  • CPU: Intel Core 2 Duo 2GHz
  • GPU: nVidia GeForce 8800 512MB RAM
  • 1,5 GB pamięci RAM
  • 1GB wolnej przestrzeni na HDD

Natomiast na pudełku mamy:

  • CPU: Intel Core 2 Duo 2GHz
  • GPU nVidia GeForce 7800
  • 1GB pamięci RAM
  • 500MB na HDD

Ja zaś testowałem grę na pełnych detalach na sprzęcie o następujących parametrach:

  • CPU: Intel Atom D525 (Dual Core) 1,8GHz
  • GPU: nVidia ION (GeForce GT218) 512 MB RAM
  • 2GB pamięci RAM

Instalacja przebiega szybko, aczkolwiek nie obeszło się bez przykrej niespodzianki. Wybrałem dysk D, a mimo to gra wgrała się na partycję systemową… Całość zajmuje 1,2GB i nijak się ma do deklarowanych 500MB czy tez 1GB. Po instalacji pierwszą moją reakcją było stwierdzenie „O Boże… Steam…”. Bardzo nie lubię tej platformy, na moje nieszczęście chyba z wzajemnością, bo nijak nie mogłem uruchomić gry. Po prostu nic się nie działo, a proces magicka.exe sam się zamykał po kilku sekundach. No ale od czego mamy internet? Przeszukałem kilkadziesiąt stron forów internetowych, na których ludzie opisywali podobne problemy, niestety żaden z nich mi nie pomógł. Zrezygnowany postanowiłem przejrzeć pliki instalacyjne i znalazłem errorlog, czyli plik tekstowy z zapisami błędów generowanych przez grę. Ku mojemu zdziwieniu gra się nie uruchamiała, bo nie odnajdywała akceleracji 3D… Ale jak to?! Przecież mam dość dobrą kartę graficzną… No może nie jest najwyższych lotów jak GeForce 7800 czy 8800, ale powinno się przynajmniej włączyć!
Nagle doznałem olśnienia, przecież to Steam! A skoro tak, to nie jest pewnie na tyle „inteligenty”, żeby umieć skorzystać z technologii nVidia Optimus (przełącza karty graficzne w zależności od obciążenia). Po ręcznym włączeniu wydajniejszego GPU w końcu, po 6 godzinach od instalacji, udało mi się uruchomić grę Magicka!
Przejdźmy wreszcie do samej gry. W instrukcji jest wrzucona do trzech gatunków: hack’n’slash, przygodowa, akcja. O ile z hack’n’slashem się zgodzę w 100% to przygodowa akcja już niezbyt mi tu pasuje. Raczej określiłbym to po prostu zręcznościowym hack’n’slashem, ale co ja tam wiem… Akcja zaczyna się od małego treningu, który pozwala nam krok po kroku poznać mechanikę gry, która jest dość skąpa. Właściwie sprowadza się jedynie do niszczenia przeciwników, szukania ksiąg (do nauki czarów), lasek (zazwyczaj posiadają dodatkowy czar lub aurę) i broni oraz brnięcia naprzód. Jednak dzięki takiej prostej budowie gracz skupia się na nawalaniu w skrzaty, orki i inne dziwne istoty, czyli ogólnie ujmując na tym, na czym każdy dobry hack’nslash powinien polegać. Rzucać czary możemy za pomocą 10 podstawowych umiejętności, do których należą: woda, błyskawica, mrów (rozpylenie), ciemność, para, ogień, ziemia, obrona, życie i mróz (pocisk). Możemy je łączyć w kombinację do 5 zaklęć, przykładowo połączenie ziemi i ognia da nam w wyniku płonący kamień, ogień, kamień i obrona da nam miny przeciwpiechotne 🙂 itp. Niektóre zaklęcia są swoimi przeciwnościami i nie można ich łączyć np. mróz i ogień, woda i błyskawica. Tworzenie nowych kombinacji daje na prawdę dużo frajdy. Tryb dla jednego gracza dzieli się na 21 części. Przejście 4 z nich zajęło mi 2,5 godziny, więc za cenę niespełna 50zł dostaniemy praktycznie 13 godzin świetnej rozrywki.
Ważnym elementem jest tryb multi, w którym możemy eksplorować świat wraz z 3 innymi graczami. Mamy tutaj też pewne kwiatki, których nie spotkamy w trybie dla jednego gracza. Mianowicie od początku gry każdy czarodziej wyposażony jest w czar „wskrzeszenie”, dzięki któremu może wskrzeszać członków grypy w razie ich śmierci. Może… ale nie musi. Zamiast tego może także przywłaszczyć sobie ekwipunek zmarłego.

Ogólne wrażenie jakie wywarła na mnie gra jest dość niespotykane, o czym wspominałem we wstępie. Niespotykane, ale oczywiście pozytywne. Słysząc o Magice spodziewałem się kolejnego rozbudowanego i trudnego w okiełznaniu aRPG-a, a okazało się całkiem inaczej, co też jest dużym plusem. Bywa przesadnie trudna i zdarzyło mi się podczas jednego, nazwijmy to szturmu wrogów zginąć ponad 20 razy. Ale, jak jesteśmy informowani podczas tutoriala – śmierć jest nieodłączną częścią Magicki. Za tę cenę naprawdę warto się skusić i dołączyć ten tytuł do swojej kolekcji gier.